Ubezpieczenie posagowe

341Każdemu z nas zależy na tym, aby nasze dzieci czy wnuki miały dobry start w dorosłe, samodzielne życie. Wielu z nas drży o przyszłość swojego dziecka, boimy się, że nie będziemy w stanie zapewnić im należytych warunków, że nie podołamy finansowo. Chcemy by nasze dzieci wyrosły na mądrych, wykształconych ludzi. Ale skąd czerpać pieniądze? Edukacja przecież tyle kosztuje. A to nie jedyne wydatki obciążające młodego człowieka. Chcielibyśmy zapewnić naszym dzieciom mieszkanie, samochód. Jednak wciąż zadajemy sobie pytanie, z czego czerpać pieniądze? Istnieje jednak coś takiego jak ubezpieczenie posagowe, które ma na celu zapewnić naszym pociechom godny start. Na czym ono polega? Kiedy najlepiej ubezpieczyć nasze dziecko? Polisa tak zwana posagowa pomaga rodzicom umożliwić finansowe wsparcie dla dziecka. Nie ma dogodnego terminu, kiedy najlepiej jest ubezpieczyć swoje dziecko. Ale można to zrobić już od wieku przedszkolnego. Jeśli mamy wiec możliwości możemy ubezpieczyć już naszego malucha z myślą o jego przyszłości. Warto pamiętać o tym, że im szybciej zdecydujemy się wykupić taką polisę tym dziecko, kiedy już osiągnie wiek dorosły będzie miało więcej pieniędzy by zrealizować swoje potrzeby. Warto też wspomnieć o tym, że polisę taką mogą wykupić nie tylko rodzice, ale również dziadkowie czy na przykład rodzice chrzestni. I tak dzieje się coraz częściej. Bardzo popularnym zjawiskiem jest teraz zamiast wręczenia kolejnej drogiej zabawki właśnie polisy ubezpieczeniowej na roczek bądź kolejne urodziny maluszka. To bardzo dobre posunięcie. Jednak zanim się na nie zdecydujemy musimy dokładnie przeanalizować wszelkie oferty. Ważnym aspektem przy wyborze ubezpieczenia posagowego jest na przykład zwrócenie uwagi na to, kiedy towarzystwo ubezpieczeniowe nie wypłaci świadczeń. Na rynku pojawiły się także polisy, które łącza w sobie dwie korzyści. Jakie? Łącza one w sobie funkcję ochronną i inwestycyjną. Warto się również zastanowić czy chcemy ubezpieczyć dziecko na przyszłość czy w razie naszej nagłej śmierci. Często spotyka się również umowy, które zawierają wypłatę renty w razie śmierci ubezpieczającego. Podsumujmy, więc plusy założenia takiej polisy. Po pierwsze: Oszczędzasz na swoje dziecko. Czasem rodzice odkładają pieniądze w banku jednak wiadomo jak to się później kończy, pieniądze te wypłacane są na bieżąco i później okazuje się, że dla dziecka pozostało niewiele. Po drugie: rodzice sami decydują o tym, kiedy, w którym momencie dziecko otrzymuje całą kwotę a więc automatycznie rodzice decydują o tym jak długo będą wpłacać składki. To ważne, ponieważ czasem zdarza się tak, że rodzic nie jest w stanie dłużej już wpłacać pieniędzy. Niewątpliwym plusem jest również fakt, że polisa ta ochrania również ubezpieczającego, czyli rodzica. W razie śmierci lub ciężkiej choroby to towarzystwo przejmuje na siebie obowiązek płacenia dalszych składek. Zazwyczaj również jest tak, że im dłuższy okres ubezpieczenia tym coraz mniejsze składki. Warto, więc ubezpieczyć swoje dziecko by zapewnić mu dobre życie.

Ubezpieczenie roweru i rowerzysty

221Rowerzyści w naszym kraju są traktowani marginesowo. Niewiele się o nich mówi. Wiele towarzystw ubezpieczeniowych nadal nie ma żadnej oferty dla miłośników rowerów. O ile dla posiadaczy samochodów takich ofert jest strasznie dużo, tak o ubezpieczeniach dla rowerzystów nic nie słychać. Dlaczego? Być może sami rowerzyści nie bardzo wiedzą, że jest coś takiego jak specjalne ubezpieczenie dla nich. A w końcu należałoby się rozejrzeć za jakimś ubezpieczeniem specjalnie na wypadek gdyby na przykład drogi rower został uszkodzony bądź ktoś by go ukradł. Podstawowym ubezpieczeniem rowerzysty powinno być OC. Gdy jadąc rowerem rowerzysta na przykład uszkodzi samochód wiązałoby się to z niemałymi kosztami. Właśnie przed takimi wydatkami chroni polisa OC w życiu prywatnym. Kosztuje ona kilkadziesiąt złotych rocznie, a może uchronić niejednego rowerzystę, a tak właściwie jego portfel przed spustoszeniem, gdyby okazało się, że musi zapłacić za naprawę tego uszkodzonego z jego winy samochodu. Nie daj Boże byłby to samochód nowy prosto z salonu – rowerzysta do końca życia by sobie chyba nie wybaczył, że musi tyle zapłacić. W razie gdyby ktoś ukradł rower trzymany przez rowerzystę na balkonie czy w piwnicy można skorzystać z ubezpieczenia ruchomości znajdujących się w domu lub mieszkaniu. Wtedy wydatki związane z kradzieżą roweru pokrywa towarzystwo ubezpieczeniowe. Rowerzysta może również ubezpieczyć się od nieszczęśliwych wypadków (polisa NNW). Gdyby na przykład przewrócił się i złamał nogę, bądź doznał by innego uszczerbku na zdrowiu – wtedy towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaca pieniądze w ramach odszkodowania. Niestety nie we wszystkich sytuacjach rowerzysta otrzyma odszkodowanie. Na pewno osoba, która kieruje rowerem i jest pod wpływem alkoholu nie otrzyma odszkodowania w razie wypadku. Również osoba , która bierze udział w rajdach i w wyścigach o charakterze wyczynowym nie dostanie wypłaty odszkodowania w razie nieszczęśliwego wypadku. Ochroną można też objąć przewożony rowerem bagaż. Możliwość tę rowerzysta powinien rozważyć zwłaszcza wtedy, gdy wybiera się na swoich dwóch kółkach na dłuższą wyprawę. Taka forma wypoczynku jest coraz powszechniejsza. Właścicieli rowerów najbardziej interesuje jednak ubezpieczenie od kradzieży swoich cennych dwóch kółek. Niestety oferta i warunki przedstawiane przez towarzystwa ubezpieczeniowe na dzień dzisiejszy nie są zbyt atrakcyjne. Jednak czasem warto dobrze poszukać i się rozejrzeć, być może wśród wielu agencji ubezpieczeniowych trafi się taka gdzie spokojnie będziemy mogli wykupić ubezpieczenie rowerowe obejmujące cały zakres możliwości, czyli ubezpieczenie od kradzieży, ubezpieczenie od nieszczęśliwego wypadku itd. Rower jest bardzo popularnym sprzętem, w Polsce bardzo dużo osób preferuje właśnie jazdę na rowerze, każde polskie gospodarstwo domowe posiada przynajmniej jeden rower. Na rynku pojawiają się coraz lepsze modele, które też odpowiednio kosztują. Warto, więc pomyśleć o ubezpieczeniu roweru.

Fundusze inwestycyjne

48Pierwsze co przychodzi na myśl ludziom kiedy jest mowa o Funduszach Inwestycyjnych to giełda, drugie co przychodzi im na myśl to kryzys. Można też usłyszeć ile ludzie stracili na Funduszach Inwestycyjnych, ale ilu z nich nie wypłaciło swoich pieniędzy kiedy giełdy były w depresji ekonomicznej? Z badań przeprowadzonych przez DWS Investments szansa na stratę kapitału w okresie inwestowania dziesięcioletniego wynosi 0,02%. Z założenia inwestowania jest długookresowe. Chyba że mówimy o grze na spekulacjach to może się okazać że codziennie jesteśmy do przodu o 20%, aż tu nagle wszystko tracimy. To nie oszczędzanie ani inwestowanie, to hazard. Fundusze Inwestycyjne też mają koszty lecz oferują wiele wyższy zarobek. 10% rocznie tyle tak naprawdę średnio można założyć dla bezpiecznych wyliczeń. Oczywiście może się zdarzy i wiele więcej. Tutaj niestety co roku płacimy podatek Belki od zysku, czyli z każdej zarobionej przez fundusz złotówki dziewiętnaście groszy oddajemy państwu. Niestety nie mamy kontroli nad tym w co są inwestowane nasze pieniądze i najczęściej są one zamrożone na okres dziesięciu-piętnastu lat zanim zobaczmy pierwsze zarobione złotówki. Jest to nowość na rynku produktów finansowych. Dość mało znana, ale robiąca niesamowita karierę. Jest to połączenie ubezpieczenia na życie z funduszem inwestycyjnym. Mamy do dyspozycji około 20 funduszy, które posiadają subfundusze, czyli poruszamy się po 200-300 funduszach w sumie. Sami decydujemy czy oszczędzamy w funduszach akcyjnych – zyskownych ale bardziej niebezpiecznych czy tez zrównoważony, bezpiecznych, gwarantowanych. Czym dalej tym mniejsze ryzyko, ale i mniejsze zarobki. Ale zysk jest podobny jak przy funduszach inwestycyjnych, chociaż w tym roku te produkty już zyskały na poziomie 30%. Skoro o zysku mowa to co z podatkiem Belki? Jest w momencie wypłaty pieniędzy. Nie płacimy go co roku, gdyż jest to ubezpieczenie na życie, które jest zwolnione z płacenia tego podatku co roku. Okres składkowy w wynosi od dwóch do pięciu lat, po tym okresie już można mniejsze kwoty wypłacać. Wszystkie zebrane pieniądze po dziesięciu-piętnastu latach z całkowitym zyskiem można wypłacić. W przypadku konwersji czy alokacji także nic nie płacimy, co niestety jest obecne w przypadku funduszy inwestycyjnych.

Historia ubezpieczeń

331Kiedy ludzie tak naprawdę zaczęli się ubezpieczać? Co ich do tego skłoniło? To ludzie w starożytności wprowadzili do swojego słownika pojęcie i znaczenie ryzyka, straty. Ich ubezpieczenia opierały się na zasadzie głoszącej wzajemną pomoc. Już kodeks Hammurabiego głosił, że w czasie podróży karawan gwarantowane jest pokrycie strat poniesione przez jednego z podróżujących. A jak średniowiecze odnosiło się do ubezpieczeń? Otóż w średniowieczu zaczęto tworzyć związki, które nazywano gildiami. Jakie cele miały te związki? Na czym polegały te ubezpieczenia? Otóż związki te zakładano po to by móc bronić swoich wspólnych interesów, interesów ludu. Od czego ludzie średniowieczni się ubezpieczali? Czego się obawiali? Właściwie to bali się tego samego, co my- ludzie współcześni to znaczy ubezpieczali się w razie pożaru, śmierci, niespodzianego wypadku, kradzież, podróży. Wiązano również transakcje tak zwane kupnem renty. Na czym to polegało? Jedna strona dawała drugiej stronie określą ilość pieniędzy obciążając ją jednocześnie płaceniem rent. Osoba ta była zobowiązana do płacenia składek aż do chwili śmierci bądź do wykupu renty. Traktowano to jak swego rodzaju pożyczkę, ubezpieczenie na życie. Jednak ubezpieczenia się ludzi średniowiecznych przed podróżą bardziej ukazuje nam jak rozwinięte już w tamtym okresie było pojęcie ochrony i chęć poczucia bezpieczeństwa. Kiedy ludzie wypływali w morze zaciągali tak zwane pożyczki morskie, które miały im służyć w razie gdyby nadeszła potrzeba pokrycia strat towarów, ale i również okrętu. Dziś możemy powiedzieć, że jest to rodzaj ubezpieczenia turystycznego. Jak widać, ludzie bali się o towary, okręty, ale i również o siebie. W późniejszym czasie ta pożyczka morska zostaje trochę zmodyfikowana. Ówczesny papież Grzegorz IX stanowczo zakazuje tego typu transakcji. Dlatego też pojawia się nieco zmieniona wersja morskiego ubezpieczenia. Nowa forma polega na fikcyjnym zakupie zagrożonych podczas podróży przedmiotów. Fikcyjna, dlatego że zapłata na te rzeczy byłą odraczana w czasie i następowała dopiero wtedy, kiedy całą podróż nie przebiegła pomyślnie. Oczywiście ludzi średniowieczni spisywali umowę, że w razie, gdy podróż przebiegła spokojnie, umowa zostaje unieważniona. Jak więc widać, ludzie próbowali sie chronić, chronić swój dorobek. Jednak brnąc dalej szukając przełomu, jeśli chodzi o sprawę ubezpieczeń zauważamy go w roku 1864.Postało ubezpieczenie tak zwane komunikacyjne, które chroniło ludzi przed wypadkami samochodowymi czy przed odpowiedzialnością cywilną. Od tego roku zaczęła obowiązywać również dobrowolność ubezpieczeń. Zaczęły powstawać konkurencje ubezpieczeniowe. Swoją działalność zaczęły prywatne towarzystwa ubezpieczeniowe. Jednak w czasie pierwszej wojny światowej ubezpieczenia te ograniczyły swoją działalność do minimum. Jak widać ludzie od zarania dziejów bali się o siebie, swoich bliskich czy o swój dorobek. Próbowali tworzyć zalążki ubezpieczeń, aby poczuć się bezpieczniej wyruszając na przykład w daleką morską podróż.